• Wpisów:123
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:291 dni temu
  • Licznik odwiedzin:17 534 / 968 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Troszkę mnie tu nie było
Streszczę zatem jak minęły mi święta i Sylwester


Prezenty:








Sylwester przy kominku z książką


Kotek, którego przygarnęliśmy

 

 
Od dość dawna oglądam polskie youtuberki urodowe, ale to co ostatnio się dzieje jakoś mnie przeraża. Coraz więcej ich kanałów to po prostu platformy reklamowe, coraz więcej tu reklam niż dobrych filmików. Widać, że mają parcie na kasę i każda chce tworzyć własne produkty, a niektóre są tandetne... Z komentarzy widzę, że nie rozróżniają hejtu od krytyki, a widzowie jak widać na wszystko się nabierają. Przerzucę się chyba na kanały booktube
 

 
Jak co roku założyłam sobie że przeczytam 52 książki w 2016, ale jak dotąd głównie z uwagi na brak czasu szło mi kiepsko. Nadrabiałam w maju, ale napiszę wam tylko o 3 najciekawszych pozycjach, które przeczytałam.

"Lolo" Marta Szreder
Historia "Wampira z Krakowa". Co prawda spodziewałam się trochę bardziej krwawej książki, ale nie jestem rozczarowana. Główny bohater jest pokazany jako nastolatek z problemami, którego ludzie nie rozumieją i który bierze sobie opinię innych zbyt mocno do serca. Książka jest spokojna, ale trzymająca w napięciu i chociaż nie ma tu opisanej żadnej drastycznej sceny ma bardzo fajny, mroczny i lekko tajemniczy klimat.

Grażyna Jagielska "Ona wraca na dobre".
Bohaterka poprzedniej książki tej autorki - Grażyna - po wyjściu ze szpitala psychiatrycznego chce popłynąć w rejs Rio Negro. Dziwnym sposobem bardzo ciągnie ją do rzeki, która akurat w trakcie jej wyjazdu wylewa. Nie wiem czemu jest to książka, którą nie do końca rozumiem, ale podoba mi się. Trochę bohaterka szuka swojej tożsamości, trochę ucieka przed światem, a jeszcze trochę chce spełnić swoje marzenia o wyjeździe do Amazonii. Na pewno sięgnę po jeszcze jakąś książkę tej autorki.

Paula Hawkins "Dziewczyna z pociągu".
Książka o której ostatnio bardzo głośno. Niedługo wejdzie też do kin film, na który na pewno pójdę. Główna bohaterka codziennie rano jeździ pociągiem do Londynu mijając dom, w którym mieszkała ze swoim byłym mężem. Widzi też co dzień małżeństwo w jednym z innych domów i uważa ich praktycznie za swoich znajomych. Oczywiście któregoś dnia wszystko się zmienia, a bohaterka zostaje wplątana, albo raczej sama się wplątuje w aferę kryminalną. Mimo, że zakończenie i rozwiązanie zagadki mnie rozczarowały odrobinę to uważam, że jest to dobra książka. Trzyma w napięciu i bardzo dobrze się ją czytam. Emocje dawkowane są właśnie tak jak lubię, nie za wolno, nie za szybko, w ilości która mnie zaciekawia, ale nie odkrywa tajemnicy całkowicie już w połowie. Myślę, że nie ma też możliwości żeby szybko odgadnąć rozwiązanie historii bo przez większość książki nie ma żadnych wskazówek, które mogłyby nas od razu doprowadzić do prawdziwego mordercy, można jedynie zgadywać.
Wszystkie trzy książki bardzo mi przypadły do gustu i przeczytałam każdą w dwa dni
  • awatar frezja008: A mnie "dziewczyna z pociągu" jednak trochę rozczarowała; pewnie dlatego, że miałam co do niej zbyt wygórowane oczekiwania; nawet pisałam dzisiaj o niej u siebie :) Pozostałe dwie książki też chętnie bym przeczytała :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Poszalałam z zamówieniem z taniaksiazka.pl




  • awatar NIEnaSZPILKACH: @Lovely Mess: Właśnie teraz czytam "dziewczynę z pociągu", jak na razie akcja dopiero się rozkręca, zobaczymy co powiem jak dotrę do końca. Larssona jestem bardzo ciekawa bo oglądałam serial nagrany przez szwedzką telewizję i bardzo mi się podobał
  • awatar frezja008: Uwielbiam dostawać paczki z taką zawartością :D
  • awatar Lovely Mess: Serię Larssona polecam całym serduszkiem - mega wciąga, akcja jest fajna, bohaterowie ciekawi. "dziewczyna z pociągu" dla mnie totalna porażka, napisana bardzo prostym językiem, przewidywalna - nie wiem, dlaczego jets takim hitem...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Od października ubiegłego roku do lutego przytyłam ok 8-9 kg. Wszystko przez pracę w domu i jedzenie śmieciowe. Niestety o ile tycie mi nie przeszkadza aż tak bardzo bo byłam dość szczupła, to cellulit i brzuszek które się pojawiły już tak bardzo mi nie pasują Od dwóch tygodni nie jem śmiechowego żarcia i staram się unikać cukru, ale jest ciężko

Wprowadziłam też do jadłospisu więcej owoców i warzyw. No i co najważniejsze zapisałam się na zabieg Vacuu Pawer, który ma pomóc mi pozbyć się cellulitu Jutro idę na niego pierwszy raz, efekty mają być po kilku. Jeśli nie wiecie jak to wygląda to jest to po prostu bieżnia, która jest zakryta "komorą". Podczas biegania działa na nas podciśnienie wzmagające redukcję tkanki tłuszczowej jak zadziała? Zobaczymy
 

 
Czy tylko ja mam takiego pecha z koszulkami z sieciówek? Ostatnio kupiłam w Reserved kilka sztuk basicowych t-shirtów, kosztowały po 29,90 zł i niby miały być z bawełny i lepszej jakości, a już po pierwszym praniu szewki im się "pokrzywiły". Co to k... za jakość??? W Pepco sobie kupię lepsze koszulki za niższą cenę...
  • awatar frezja008: Niestety tak bywa, wszystko super do pierwszego prania :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
W tym roku po raz pierwszy wybrałam się na Targi Książki, zbierałam się na nie co roku, ale zawsze coś mi przeszkadzało. Chciałam iść na wymiankę książek organizowaną przez lubimyczytac.pl, ale nie zdążyłam bo się zasiedziałam na innych stoiskach

Na błoniach stadionu były stoiska ze świetnymi książkami w super cenach. Ponieważ wzięłam 4 książki na wymiankę nie za bardzo miałam miejsce na kupienie dużej ilości nowych. Dlatego mam tylko takie:


Ta chyba trafi do mojego taty. Kosztowała tylko 12,99 zł.

Te są dla mojej chrześniaczki - razem zapłaciłam 14 zł.

A te dla mnie kosztowały razem 20 zł.
Rozważam czy nie wpaść na targi jeszcze jutro może coś jeszcze upolować.
Dzisiaj było sporo znanych osób, które podpisywały swoje książki.



A Wy byliście na targach?
  • awatar frezja008: Mam trochę za daleko, ale bardzo ci zazdroszczę, że miałaś okazję tam być ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Od dawna chciałam spróbować cieni z serii Color Tatoo. No i niedawno sobie taki cień sprawiłam nie załapałam sie na promocję -49% i zapłaciłam za niego ok 25 zł w Rossmannie. Wybrałam kolor Immortal Charcoal. Podobał mi się inny kolorek, nie pamiętam już nazwy, też był dość ciemny, ale był tylko jego tester.

Co ciekawe po kilkunastu użyciach widać już dość duże wgłębienie w produkcie. Przy innych cieniach w kremie, które mam coś takiego się raczej nie zdarza. Mogę więc twierdzić, że nie będzie to cień tak wydajny jak Catrice czy Kiko, które posiadam w kremie.



Jest to typowy kolor węgla Delikatnie zmienia kolorek, nie jest "równomierny", jeśli wiecie o co mi chodzi trzeba nałożyć kilka warstw żeby był bardzo widoczny i żeby nie prześwitywał.
Trochę się na tym cieniu zawiodłam bo opinie o nim są bardzo dobre, uważany jest nawet za świetny produkt bazowy, co u mnie się kompletnie nie sprawdza. Bez bazy po pół godzinie zbiera się w załamaniach. Przy użyciu bazy natomiast trzyma się dobrze, nawet do 10 godz. Kolor który mam też nie jest jakiś specjalnie piękny. Pracuje się z cieniem dość dobrze, ja go nakładam pędzelkiem bo palcem robi się to dość ciężko. Jak na razie nie planuję kupować innych kolorów, chociaż pewnie gdybym trafiał na promocję -49% wzięłabym kilka
  • awatar frezja008: Mam z color tatoo trzy cienie, ale wszystkie matowe :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ostatnio kupiłam kilka ciekawych rzeczy na aliexpress.

Ciekawa maska na niedoskonałości i jeszcze jedna czarna maska

Nausznica i wisiorek. Kosztowały grosze. Niestety wisiorek jest na kilku oczkach poszarzały. No, ale skoro kosztował 1 dolar dużo nie wymagam
  • awatar Lovely Mess: Mam te czarną maskę - mega trudno się ją ściąga, ale efekt jest tego warty :)
  • awatar Józia350: O tej czarnej masce słyszałam mnóstwo dobroci ;)
  • awatar Yoasiczka: Te maski są ciekawe :-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ostatnio miałam strasznie dużo pracy i zero czasu na wpisy. Teraz trochę nadrobię
Podczas trwania dużej części promocji w Rossmannie byłam na urlopie. Kiedy wróciłam była już końcówka oferty na usta i oto co kupiłam.

Cień Maybellin, bez promocji, ale od dawna chciałam go spróbować. Niedługo będzie krótki wpis na ten temat. Kupiłam kolejną pomadkę Wibo Million Dollar Lips, ale ten kolor mi się raczej mało podoba. Szkoda, że jest ich tak mało w tej serii. Myślę, że się jeszcze skuszę na czerwień. Tint z Lovely, który okazał się niewypałem bo jest uszkodzony, a zanim to zobaczyłam wyrzuciłam paragon... na szczęście kosztował jakieś 4 zł. Pomadka Wibo Juicy Colour - najlepszy zakup, piękny kolor.


 

 
Ostatnio po obejrzeniu filmików urodowych na youtube.com nasunęły mi się dwa wnioski:
- młodzi "jutuberzy" są tragicznie, zero wiedzy, zero pokory, maksimum samouwielbienia,
- hybrydowe paznokcie wyglądają obleśnie...
 

 

Płyn micelarny kupiony w Biedronce Vevey Swiss - średni, nie zmywał makijażu jakoś rewelacyjnie, skóra się po nim lekko lepiła.
Żel oczyszczający Himalaya - niby peelingujący, ale robił to dla mnie zbyt słabo.
Oczyszczające płatki na nos koreańskie - kupiłam w Naturze, dobrze oczyszczają skórę.
Maseczka oczyszczająca Isana - dość dobra i tania.
Ampułka Rival de Loop nawilżająca - mało nawilża, a skóra jest po niej lepka i nie przyjemna.

Żel pod prysznic Simple - lubię tą markę i ten żel też mi się dobrze sprawdził.
Szampon przeciwłupieżowy - kupiłam go bo po Ziaji dostałam łupieżu. Sprawdził się jak zwykle świetnie.
Wcierka Jantar - zużyłam jedną buteleczkę, drugą jeszcze mam. Bardzo dobrze pobudza wzrost włosów.
Krem do rąk rosyjski - dostałam kiedyś gratis, słabo nawilżał.

Nivea Lip Butter - jak dla mnie słabe nawilżenie ust, nie kupię ponownie.
Zmywacz Isana - mój ulubiony, zawsze go używam.
Tusz do rzęs Miss Sporty - tani i bardzo ładnie pogrubiał rzęsy.
Krem koreański Hanskin - zużyłam małe opakowanie i mam mieszane uczucia. Niby fajny, ale obawiam się, że właśnie po nim dostałam wysypu krost (ewentualnie stres tu zawinił).
Dwa lakiery Lovely i Eveline - czerwony i czarny. Niestety czarnego sobie nie odkupuję na razie bo mam za dużo lakierów czerwonych mam jeszcze kilka.
Biosilk - pierwszy raz miałam ten kosmetyk i sprawdził się dobrze.
 

 
Wczoraj wróciłam z kilkudniowej wycieczki do Rzymu. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie kupiła kilku kosmetyków

Do polskiej Seohory wchodzę baardzo rzadko, tam jakoś się złożyło, że na początku nie mogłam znaleźć żadnych sklepów z kosmetykami (nie ma drogerii typu Rossmann) więc postanowiłam zajrzeć do Sephory. Wzięłam tusz do rzęs, który jest podobno bardzo dobry i maseczkę algową do twarzy.

Oczywiście Lush to punkt obowiązkowy Kupiłam jak zawsze Herbalism. Poza tym dezodorant naturalny i pastylki Tea Tree, z których robi się parówkę do twarzy.

Na lotnisku wpadł mi w ręce taki specyfik z włoskiej firmy Collistar: peeling z kwasem glikolowym. Chciałam już dawno kupić coś takiego. Podobno po 4 tygodniach widać już efekty, tzn ładną, zdrową skórę bez niedoskonałości, przebarwień i zmarszczek. Zobaczymy jak zadziała.

Z Kiko mam gąbkę Konjac, lakier do paznokci i cień w kremie w jasnym, połyskującym kolorze.

Mydełko Aleppo.

Kilka rzeczy ze sklepu Bottega Verde.

A dalej coś z jedzenia, książki i pamiątki.







P.S. Niestety nie wiem dlaczego zdjęcia są bokiem, wcześniej dodawały się normalnie...
 

 
Nowe buty kupione na wyjazd do Rzymu
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Peelingów enzymatycznych nie używam często, właściwie używam ich bardzo rzadko. W ubiegłym roku kupiłam ten z Apis.

Zamówiłam go w sklepie internetowym Kalina, ceny nie pamięta, ale z tego co sprawdzałam w internecie to kosztuje od 13 do 17 zł (100 ml).

A jak się sprawdził?
No właściwie słabo. Ja lubię peelingi, które mocno ścierają naskórek, wtedy widzę od razu różnicę. Ten kosmetyk oczywiście ma działać trochę inaczej, ale na dłuższą metę powinien dawać taki sam efekt. Tymczasem po długim stosowaniu wcale nie widać rezultatów. Używając go mam wrażenie, że myję twarz kremem. Jego konsystencja jest bardzo lekka i szybko ucieka mi on między palcami przez co ciągle trzeba go dokładać. Co prawda nie używałam dużo innych peelingów enzymatycznych, ale przynajmniej ich konsystencja była bardziej zbita przez co można było normalnie umyć nimi twarz, tutaj tak nie jest. Nie podoba mi się ten produkt i na pewno go więcej nie kupię.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Na początek serial, który oglądam od pierwszego sezonu, a było ich już 5 i będą następne. Jest to American Horror Story.

Horror w formie serialu i to w bardzo dobrym wydaniu. Pierwszy sezon "Murder house" wyemitowany był w 2011 roku. W następnych pojawia się kilku tych samych aktorów, ale każda seria ma inny temat. Wszystkie sezony są mroczne, tajemnicze i przerażające. I właśnie to mi się podoba


"American Crime" zaczęłam oglądać niedawno. Nakręcone są 2 sezony. Serial jest dość oszczędny w treści i skupia się na emocjach bohaterów. Bardzo fajnie nakręcony, porusza ciekawe tematy.

"Mr. Robot" oglądam najkrócej, ale podoba mi się głównie ze względu na głównego bohatera. Jest to informatyk pracujący w korporacji. Jego głównym klientem jest największa korporacja na świecie, której polityki i postępowania chłopak nie pochwala. Bohater jest neurotykiem, który ma fobię społeczną i oczywiście jest bardzo inteligentny.

Polecam Wam wszystkie trzy seriale, zwłaszcza jeśli lubicie mroczne klimaty, mało pozytywnych bohaterów i pokręcone historie
 

 
Małe zakupy z Rossmanna:

Chyba weszła nowa seria Isana Young i ma dość fajne ceny: maseczka za 1,39 zł, żel 3w1 za 6,29 zł.
Poza tym mam mały szampon na wyjazd za 9,90 zł i maszynkę za 1,69 zł.
Chodząc sobie po sklepie zauważyłam, że są chusteczki zapobiegające farbowaniu, patrzę na cenę i szok!

22,90!!! I to za jedyne 10 szt! W Biedronce takie chusteczki tylko innej firmy są w większych opakowaniach (chyba 20 albo 25 sztuk) i ja kupowałam je za 6,90 zł (jeśli dobrze pamiętam). Totalna przeginka.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jestem osobą, która z uwagi na dużą ilość problemów ze sobą interesuje się psychologią i pokrewnymi tematami. Ostatnio w różnych miejscach natknęłam się na teorię mówiące że za nasze emocje i zdrowie psychiczne odpowiada układ pokarmowy. Często pisze się, że znajduje się tam drugi mózg. Dzisiaj znalazłam ciekawy artykuł na ten temat:
http://thespiritscience.net/2016/04/12/gut-instincts-are-real-scientists-prove-you-have-a-second-brain-in-your-belly/
Słyszeliście o tym?
 

 
zaczął sie sezon na bieganie/rower/sporty na powietrzu wyciągnęłam buty sportowe, które są teoretycznie do fitnessu, ale używam ich do wszystkiego są super wygodne.
  • awatar NIEnaSZPILKACH: @MałGosiak: moje są z Decathlonu. Kosztowały ok 179 zł
  • awatar MałGosiak: gdzie kupiłaś ? bo ja właśnie poszukuję czegoś co się sprawdzi podczas biegania i na siłowni ...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jest od jakiegoś czasu wielki bum na paznokcie hybrydowe, a mi to się wcale nie podoba. Ani to ładnie nie wygląda (często widać dużą ilość lakieru na paznokciach przez co wyglądają jak "łopaty" ani nie jest zdrowe dla paznokci jak to wszyscy mówią. Dla mnie to po prostu nowe tipsiary
 

 



Czas na moją opinię o słynnej już w internecie czarnej masce
Użyłam jej kilka razy i mam parę słów o niej do powiedzenia.
Zacznijmy od tego, że zamówiłam ją na aliexpres.com za nie całe 2 dolary. Opakowanie to standardowa tubka z dużą dziurką zaklejoną sreberkiem. Niestety u mnie to sreberko się odkleiło i maska trochę się wylała.
Używamy jej na miejsca, które chcemy oczyścić. Nakładamy warstwę zakrywającą skórę i czekamy aż zastygnie, następnie zrywamy.
Ja nakładałamk ją na obszary "strategiczne" czyli zanieczyszczone przez zaskórniki: nos, brodę, czoło.

Jak widać na zdjęciu maska wygląda dość dziwnie bo sprawia wrażenie jakby była nałożona na tłustą skórę, robią się "oka" jak w rosole nie wiem dlaczego.
Wbrew temu co czytałam w sieci wcale nie jest ona tak trudno zmywalna z rąk, wystarczy mydło i już. Również pogłoski o jej bolesnym zrywaniu są bardzo przesadzone.
A jakie jest działanie?
Przede wszystkim nie zauważyłam spektakularnego oczyszczenia. Rzeczywiście wyciąga zaskórniki, ale tylko te malutkie. U mnie jest ich niewiele, raczej dominują większe. Poza tym nie ma większych plusów, skóra nie wydaje się jakoś specjalnie oczyszczona, gładka czy też nawilżona. Te zadania pozostawiam maskom z glinki.
Będę jej używać dalej, ale mam do przetestowania też maskę tego typu z innej firmy. Zobaczymy czy daje lepsze rezultaty.
 

 
Dzisiaj tusz, który mi się w ogóle nie sprawdził.

Kupiłam go za niecałe 10 zł w sieci Drogerie Polskie.
Ma klasyczną szczoteczkę i w sumie takie lubię, ale w tym tuszu nie pomaga ona w uzyskaniu fajnego efektu. W sumie to maskara ta nie robi nic. Z nazwy wynika, że powinna dawać efekt pogrubionych rzęs, a wyglądają one po niej mizernie. Nie pogrubia, nie podkręca. Może trochę wydłuża, ale w sumie moje rzęsy są długie więc na tym mi mało zależy. Plusem jest to, że się nie osypuje i nie rozmazuje. Generalnie jednak nie polecam
 

 
W moich ostatnich zakupach z aliexpress.com znalazł się cień do powiek UBUB.

Jest to cień wypiekany, który wygląda jak pomieszanie kilku kolorów. Kosztował 1,97 dol. czyli poniżej 8 zł.

Cień przypomina róż z odcieniami brązu. Ma bardzo dużo drobinek, ale nie są one jakoś wyjątkowo duże.

Cień kupiłam z myślą używania go na dzień. Kończy mi się różowy kolor z paletki Sleek Original, który nakładałam zwykle na całą powiekę robiąc kreskę cieniem czarnym przy linii rzęs. Według mnie wyglądało to fajnie i chciałam mieć coś podobnego w zastępstwie. UBUB jak na razie spisuje się w tej roli dość dobrze. Nałożony na bazę Smashbox trzyma się przez cały dzień bez problemu, nie zbiera się w załamaniu i nie ściera się. Drobinki mogą się osypywać w czasie nakładania i w ciągu dnia, ale nie ma ich dużo, zauważam zwykle tylko jakieś pojedyncze sztuki na moich policzkach.
Moim zdaniem nie nadaje się on do rozcierania z innymi cieniami bo wtedy trochę "znika", ale używany pojedynczo jest ok. Gdyby nie to, że mam mnóstwo cieni na pewno kupiłabym jeszcze jakieś inne kolory
 

 
Poszalałam ostatnio na tej chińskiej stronie I to jeszcze nie jest wszystko co zamówiłam bo nie wszystko dotarło.

Naszyjnik - $1,58.

Słynna czarna maska - $2,12. Jak przetestuję będzie wpis. Jestem baardzo ciekawa czy jest tak dobra jak to oceniają dziewczyny.

Cień wypiekany $1,97. Bardzo ładny, lekko różowy kolor, mocno błyszczący, ale właśnie taki chciałam.

Butelka na wodę $1,08.
 

 
Zaczynam cykl wpisów z poradami dla problematycznych i przetłuszczających się typów skóry.
Kiedyś myślałam, że to co ja wiem wiedzą wszyscy ale okazało się, że sporo osób nie jest świadoma jak w szybki i łatwy sposób może sobie pomóc. Przede wszystkim pomóc swojej skórze.
Dzisiaj na tapetę wezmę maseczki. I to nie takie gotowe, które można kupić w drogerii, ale robione samodzielnie z glinki i spiruliny.

GLINKI
Ja posiadam glinkę białą, czerwoną, zielonką i niebieską. Każda z nim działa na skórę matująco i odżywczo, ale najlepsze dla skór problemowych są zielona i niebieska. One najlepiej powinny pomagać w walce z niedoskonałościami i przeciwdziałać ich powstawaniu. Zawierają mnóstwo minerałów, ale nie będę o tym pisać bo to można samemu wyguglać, skupię się na pozytywnych skutkach ich używania.
Jak przygotować maskę? Wystarczy wymieszać ok 2 łyżeczek glinki z wodą i gotowe. Pamiętajmy aby używać do odmierzania i mieszania łyżeczek drewnianych lub plastikowych. Glinkę da się też wymieszać z naparem z ziół. Można dodać różne rodzaje glinek, olejek tea tree, który działa bardzo mocno przeciwzapalnie i antybakteryjnie czyli dodatkowo pomoże nam walczyć z krostami. Dobry jest też olejek pichtowy. Można dorzucić różne półprodukty, typu kwas askorbinowy, alantoinę jeśli oczywiście coś takiego mamy. Ja czasem mieszam glinkę ze spiruliną. Taką mieszankę nakładamy na ok 15-20 min i cały czas spryskujemy wodą żeby nie zastygła, jeśli wyschnie wysuszy nam skórę, a tego nie chcemy.

Przy regularnym używaniu glinek możemy zaobserwować:
- znacznie mniejsze świecenie skóry,
- szybsze gojenie się krost,
- rzadsze pojawianie się niedoskonałości,
- węższe pory, bardziej oczyszczone,
- gładsza i przyjemniejsza w dotyku skóra.
Glinki można też pić i używać ich na całe ciało, włosy, ale ja tego nie praktykuję.

SPIRULINA
Spirulina to po prostu alga Również ma mnóstwo minerałów i w sumie można jej używać tak samo jak glinek i jej działanie będzie takie samo tylko bardziej Dla mnie jest to coś co świetnie sprawdza się w walce z uporczywymi krostami. Minusem jest zapach "rybi", który często dziewczyny odstrasza. Dla mnie nie jest to duży problem bo działanie spiruliny jest zbyt dobre żebym jej przestała używać przez zapach
Można ją łączyć z glinkami lub używać samodzielnie, łącząc również z wodą.

Tego typu produkty można kupić z łatwością w internecie, a teraz zauważyłam że też w wielu sklepach zielarskich stacjonarnie.

Ja jestem od kilku lat fanką maseczek własnej roboty i nikt mnie już nie przekona do gotowych produktów. Może pomijając niektóre produkty z BingoSpa. Koszt glinki to ok 5 zł za 100 g. Wystarcza nam to na klika/kilkadziesiąt zabiegów.
 

 
Nie cały rok temu kupiłam to cudeńko

Produkt kosztuje ok 10-12 zł w zależności od sklepu. Ja zużyłam go tyle:

Jak widać mam go jeszcze mnóstwo, może dlatego że głównie stosowałam go jako peeling, a jako maseczkę mniej.

W opakowaniu mamy 100 g sproszkowanych nasion z wiesiołka.
Jak ma działać?
Wiesiołek łagodzi stany zapalne skóry oraz koi podrażnienia. Stosowany zewnętrznie wykazuje działanie przeciw zmarszczkowe, ujędrniające, odżywcze i regenerujące .Ponadto poprawia elastyczność i nawilżenie skóry. Reguluje pracę gruczołów łojowych, oczyszcza pory, tym samym zmniejsza tendencję powstawania zaskórników i procesów zapalnych. Tę właściwość ceni się wyjątkowo przy cerze tłustej, mieszanej i trądzikowej. W zależności od efektu jaki chcemy uzyskać, w/w produkt można zastosować w dwojaki sposób: jako maseczkę lub jako peeling. W przypadku cery trądzikowej z wykwitami ropnymi wskazane jest stosowanie w formie maseczki.

Ja używałam go z żelem do mycia twarzy bądź z dodatkiem jogurtu naturalnego lub glinki i wody. Jako peeling jest dość ostry więc jeśli nie bardzo lubimy takie działanie trzeba go dodawać mniej. Oczyszcza i złuszcza bardzo dobrze, pomaga w walce z przebarwieniami i zaskórnikami. Jako maseczka natomiast jest świetny bo również bardzo dobrze oczyszcza, ale przy tym pozostawia skórę jeszcze bardziej gładką i jakby rozświetloną. Bardzo podoba mi się jego działanie z jogurtem. Jak widzicie pojemność jest bardzo duża i polecam kupić go z kimś na spółkę, no chyba że zawierzacie używać go codziennie bo data przydatności nie jest zbyt długa.
Jak dla mnie to bardzo dobry kosmetyk, w 100% naturalny. Polecam!
 

 
Dzisiaj dwa filmy, które obejrzałam ostatnio.

"Bogowie Egiptu"
Film jest określony jako fantasy, przygodowy jednak jego zwiastun wygląda jak kino akcji z elementami fantasy. A w rzeczywistości to jak dla mnie film familijny Zawiodłam się na nim bo naprawdę wygląda jak coś dla dzieciaków. Opis filmu brzmi: pospolity złodziej, przyłączając się do mitycznego boga, wyrusza w podróż przez Egipt. No i tak to można określić. Widać dość mocno efekty specjalne, ale niektóre z nich są bardzo dobrze zrobione i fajnie się je ogląda. Fabuła jednak jest kiepska bo wpleciono w nią dość ckliwą i nudną historię miłosną.

"Zwierzogród"
Opis: Nick Bajer – żyjący z drobnych przekrętów szczwany lis, i Judy Hops – pierwszy w historii królik zatrudniony w policji, łączą siły, by rozwiązać pewną kryminalną zagadkę.
Bardzo fajna kreskówka, zabawna ale nie głupkowata. Świetnie pokazane miasto zwierząt i fajne żarty. Polecam.